w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

28 czerwca 2017

letnia z Tima Holtza (po raz drugi)

Nr 1 jest w tym poście. Koleżanka poprosiła mnie o uszycie podobnej, a ja się zgodziłam. Zabierałam się do tego bardzo długo i nawet nie wiem, co mnie powstrzymywało, czy niechęć do cięcia ulubionych materiałów, czy niechęć do szycia kolejnej torby na bazie tego samego fasonu. Ta była chyba szósta. W poprzedniej pokonało mnie marszczenie grubego materiału i zrobiłam kontrafałdy, tym razem poległam na kontrafałdach, za to znalazłam dobry sposób na marszczenie grubego materiału. Szyłam stopką z górnym transportem i podsuwałam materiał do marszczenia za pomocą patyczka do sushi. Mimo marszczenia, materiału było wciąż za dużo w stosunku do górnej listwy, użyłam wtedy klamerek, które kiedyś koleżanka kupiła mi na allie... i przypięłam równomiernie zmarszczony brzeg do listwy, wgniatając lekko nadmiar, żeby całość stanowiła gładką linię bez wybrzuszeń. O dziwo udało się bez poprawek. Zauważyłam kiedyś, że jestem "mistrzynią pierwszych razów" ;), kolejne próby wychodzą gorsze. Piszę o szyciu!
Tak wyglądała torba przed zmarszczeniem.
A tak po wszyciu listwy z uchwytami.
 A tak z człowiekiem ;).

Uszyję jeszcze jedną, bo się zakochałam w kółkach od Ewy Kiltowo. Mam nadzieję, że nie dostanę oczopląsu przy szyciu.

19 czerwca 2017

kapotka dla M.

To był szybki projekt. Dziecko potwierdziło, że chciałoby spać pod patchworkiem, więc uszyłam. Zajęło mi to dwa i pół dnia. Kolory kompletnie nie moje (na zdjęciu jaśniejsze niż w rzeczywistości), ale dla młodego człowieka akurat. I nawet podoba mi się całość. Rozmiar z pamięci: ok. 170 x 206. 
Zdjęcia robiła Małgosia.