w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

23 kwietnia 2017

Posegregowałam ostatnio swoje tkaniny i trochę przytłoczyła mnie ich ilość. Potem zrobiłam jeszcze dwa razy zakupy materiałów, które mam już w zasobach, ale chciałam mieć więcej i teraz przyszedł czas na szycie.

Najpierw zaległości. 
Poduszka dla Ignacego, o którym pisałam rok temu z okazji tego konkursu. Ostatni kwadrat z próbnika czekał z przeznaczeniem na ten cel. Szersze kolorowe paski są z resztek lamówek, które cięłam do rowerowych podkładek. 

I kolejne użycie resztek.
Ścinki z charmpacka, który posłużył jako tło do "Piasku pod gwiazdami". Od jakiegoś czasu miałam chęć na nowe podkładki obiadowe. Młodemu się spodobały i zażyczył sobie inaugurację pod rosołem. Nie miałam pewności, czy zostaną u nas w domu. Zaakceptowane, więc zostaną. 



17 kwietnia 2017

dekatyzować!

Regularnie brałam/biorę udział w loterii "a może się nie zbiegnie". Z uwagą oglądam materiały, szukając oznak podstępu i przyszłej klęski. I pamiętam, że przy tym materiale miałam lekkie wątpliwości, ale uznałam, że jest dość elastyczny i miękki, a gdy się lekko skurczy, nic wielkiego się nie stanie. Stało się. Przed praniem dywanik wyglądał tak: wpis z 15.08.2015.
Od pierwszego prania próbowałam ignorować deformację. W amoku przedświątecznego sprzątania, a łapałam po kolei wszystko, co w zasięgu wzroku, a nie było oknem, złapałam suszący się dywanik i wydałam wyrok "koniec z tobą". Zaczęłam pruć mokry, żeby nie przeszły mi chęci na robienie poprawek.
Widać na zdjęciu jak bardzo skurczył się spód. Na prawej stronie były już góry i doliny, które próbowałam uklepywać żelazkiem.
Pocięłam spód na 2" paski i zrobiłam lamówkę, jeden brzeg obrzuciłam overlockiem. 
Po poprawkach to już inny dywanik, zastanawiam się, czy M. zauważy różnicę.
Lewa strona