w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

27 listopada 2016

Yakotako, czyli mój odświętny obrus z "japończyków".

Kupiłam w Birmingham minicharpack Japan Crafts. Bez konkretnego planu. Nie mogłam się oprzeć, a różnym innym się oparłam!
Po wypikowaniu (o połowę rzadziej niż jest teraz) pomyślałam, że wygląda jako tako i trzeba zagęścić, bo przypomina kołdrę. A druga myśl była taka, że to idealna nazwa dla niego.
Jako tako równo, jako tako prosto. Ale taki miał być. Niezobowiązujący, jak i moje nastawienie do świąt. Wszelakich.
Materiał na lamówkę.
 Bladoróżowy, w sumie taki bardziej blady bez, kupiony specjalnie do ręcznego pikowania żony.

Tu można nabyć "japończyki", gdyby kogoś przycisnęło:  http://www.japancrafts.co.uk/.

19 listopada 2016

Świąteczne sudoku.

Jestem szybka jak Biedronka. U mnie też już święta. 
Nie miałam w planach szycia ze świątecznych tkanin. Miałam jednak nadmiar jasnych kwadratów, nacięłam ich za dużo do innego projektu. I w ten sposób powstał obrus. Materiały podarowała mi Mania, to już czwarty patchwork, który powstał m. in. dzięki Jej szmatkom. A w sumie piąty. Bo kawałeczki są też w zimowym drzewie Małgosi (tu zajrzyjcie).
Na tło użyłam materiału ze sklepu Kiltowo, nr katalogowy 9018. Bardzo lubię ten kolor. Jest idealny dla alergików chorujących na śnieżną biel. Obrus ma wymiary 84 na 84 (cm).
Kwadraty ułożone wg zasady sudoku. Taki klucz przyszedł mi do głowy.
Hoł, hoł, hoł!




17 listopada 2016

kręgi

Sprawdzałam strukturę swojej firmy. Zobaczyłam nazwisko. Zadzwoniłam.

Mogę potwierdzić, że zataczamy koła. Po piętnastu latach trafiłam na serdecznego kiedyś znajomego, który kojarzy mi się z najbardziej odlotowym okresem mojego życia. Doszliśmy do wniosku, że to był unikatowy czas. 

Utracony. Lubelski.


13 listopada 2016

Pokrowiec za przysługę.

Wyświadczono mi. Odwdzięczyłam się.
Miał mieć morskie klimaty, mieścić ebooka, okulary i słuchawki.

Zdjęcia robione na stacji paliw na chwilę przed oddaniem pokrowca.
I na deser piosenka, bo piosenka jest dobra na wszystko.

1 listopada 2016

makówki po raz drugi

Szyjąc "Porządek i chaos" nie miałam w planach poduszki. Po zrobieniu kanapki okazało się, że uszyłam za mały spód, musiałam dociąć top. I ten numer powtarza mi się dość często. Chyba sknerstwo wychodzi, żal mi pięciu centymetrów materiału. Wszystko kroję na styk. 
Z odciętych pasów wyprułam wszystkie kawałki i zszyłam małe bloki. Było to chyba w czerwcu ubiegłego roku. Dziś finał.
Wypikowałam pojedyncze "makówki". I okazuje się, że to jak jazda na rowerze. Tyle godzin spędzonych wcześniej na pikowaniu jednego wzoru nie poszło w niepamięć.

Poduszka od środka.
Prawa strona pod maszyną.
Całość.

Nie wiem, co ja sobie myślałam, wybierając do szycia wściekły róż. 
Brrr.