w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

31 maja 2016

chudniesz - masz romans

Mam ginekologa, któremu kiedyś przysporzyłam paru siwych włosów. Nic tak nie łączy jak wspólny problem. Wytworzyła się cienka nić sympatii. Nawiedziłam go dzisiaj, zapewniłam o wierności, przez kilka lat u nikogo innego nie byłam. Powiedziałam, że zeszczuplał. A on mi na to: "A, to ciekawe. Nie rucham przecież na boku."
Serio.

PS
badacie się?

PPS
ruchać - najbrzydsze ze znanych mi słów
na równi z bolerkiem

28 maja 2016

zmniejszam stan posiadania

Od roku pozbywam się rzeczy. Takie rozstania uprawiałam już wcześniej, miałam chyba potrzebę robienia przestrzeni. Pierwsze poważne czystki zrobiłam po studiach. Zlikwidowałam wtedy wszystkie ślady świadczące o tym, że byłam kiedykolwiek uczniem. Nie ostał się żaden zeszyt, żadna notatka. To samo zrobiłam z korespondencją, a miałam uzbierane całe duże pudło listów. Nie żałuję. Jest tyle życia bieżącego, że na przeszłe nie wystarcza czasu. 
Dążę do tego, żeby zostało minimum. Może nie minimum w sensie ilości, ale niezbędne, ważne, konieczne, drogie sercu.
Dziś zadzwoniła do mnie koleżanka, którą poznałam przy okazji zdawania egzaminów do naszej pracy. Spotkałyśmy się w ważnym dla nas momencie, spędziłyśmy ze sobą dwie doby i to wystarcza, żeby mieć do siebie sentyment. Mieszkamy baaaaardzo daleko od siebie. Nie licząc pierwszego spotkania w 2001, widziałyśmy się dwa razy, a spotkania trwały dosłownie kilka godzin. Podczas jednego z nich D. widziała moje hafty. Dziś mi przypomniała, że obiecałam jej coś wyhaftować.
Wstyd. Ja tego nie pamiętałam. Bywa, gdy ma się dziury w życiorysie.
Dostanie ode mnie jednego kwiatka. Jest gotowy od 5 lat. Mieszka bez sensu w szufladzie. 
A jak wyczyszczę szufladę, będę miała miejsce na szpulki. Nici nie oddam.
Miał być blog o robótkach, są robótki.

26 maja 2016

wpis polityczno-szmaciarski

Na onecie informacja o znalezieniu ciała oficera SKW.
Komentarze internautów mniej oceniające niż przy wiadomościach "o dupie Maryni" i zdecydowanie bardziej na temat, wręcz merytoryczne.

Wklejam jeden z oryginalną interpunkcją, trochę wyrwany z kontekstu. Zainteresowanym polecam całość tutaj.

"Śmieszą mnie wywody ludzi uważających się za "inteligencję" naszego kraju. "Inteligencja" promuje się na forum, w każdym zdaniu daje do zrozumienia jaka to ona "inteligentna", a wszyscy, którzy mają inne poglądy to jacy to "durnie i bałwany", "oszołomy od Rydzyka". Jako, że jestem starym znawcą wywiadów, to powiem tej "inteligencji" - jeżeli ktoś tu jest bałwanem – TO CZY NA PEWNO NIE WY.???? 

Nie mając ŻADNEJ wiedzy o grach wywiadowczych, o tym ilu ludzi zabił sowiecki wywiad i jak ważną rolę odgrywa on w Polsce, próbujecie udawać wybitnych znawców, w rzeczywistości nie mając pojęcia o tym w jakim świecie żyjecie. Dla was polityka kończy się na Tusku, Komorowskim i Kaczyńskim, to co się dzieje za kulisami to już nie dla waszych oczu i nie dla waszych uszu. Śmieszne jest to jak próbujecie zrozumieć coś, czego w żaden sposób zrozumieć nie możecie. Szpiegostwo to pewnie w waszych oczach James Bond, starający się powstrzymać szaleńca/wykraść supernowoczesną technologię/czy co tam jeszcze w tym bzdurnym filmie było - strzelaniny, ucieczki, super broń. Nie wiecie, że polityką, przynajmniej w Polsce i dawnym bloku wschodnim, rządzi wywiad i kontrwywiad. Dlaczego i kto im dał tak potężną władzę - to już temat na całe książki. 

Zia, Palme, Kennedy, McDonald, Gaitskell, Juszczenko - ile z tych nazwisk i nazw znacie? 3? A słynny "departament 13", albo "departament 8" - czym się zajmowały? Wymieniłem 5 polityków - Prezydenta Pakistanu, b.premiera Szwecji, Prezydenta USA, kongresmena prowadzącego śledztwo, które w efekcie doprowadziłoby do więzienia wielu szpiegów KGB, ministra UK, Prezydenta Ukrainy. I co - KGB "nie odważyłoby się"? Jakoś odważyli się "trzasnąć" tych ludzi, jednego się nie udało. Aha zanim będziecie mi udowadniać, że to CIA zabiło JFK to zobaczcie gdzie przed zabójstwem mieszkał Oswald i co powiedział hrabia Lubomirski o zabójcy Oswalda. "odchodzących nie zabijają" - nie? Bo? No jeżeli nie zabijają, to po co zabili odchodzącego ze stanowiska Zie? Wcale, wcale pewnie nie dlatego, że miał dokumenty, które mogły uwalić Bhutto. A co to jest ESP o którym mówił Chochłow ? A co rząd USA rozważał po katastrofie KAL007 - czy nie było to przypadkiem zmylenie danych nawigacyjnych samolotu? Aaa, więc już w latach .80 USA wiedziało iż sowieci mają taką aparaturę - no tak ale 30 lat później jej mieć nie mogą. Ludzie jacy wy naiwni jesteście, jaki śmieszny jest wasz obraz świata polityki - Premier Tusk i Prezydent Komorowski na pewno rządzli Polską. I tylko czasem można się zdziwić, jak wtedy kiedy w 2004 roku okazało się że to D. prosił parę lat wcześniej aby pewien Pan nie był ministrem i ten Pan ministrem nie został. Ale gdzie by tam to szerszej publiczności mówili - artykuł został zapomniany, nigdy nie omawiano go w mediach - bo w końcu ważniejsze jest czy Kaczyński umie śpiewać hymn. A to, że były agent SB (do czego sam się przyznał) zostaje szefem służb specjalnych, ma wpływ na obsadę stanowisk w rządzie - Panie, to nie ważne. Kaczyński hymnu nie umie śpiewać hahah! Jakie super jakie "mondre", godne "inteligencji". Trietiakow mówił o 16 tysiącach agentów Rosji w Polsce. Kaczyński mlaska! To jest temat! Trietiakow mówi, że Rosja ma na niemal każdym szczeblu władzy swoich ludzi. Ej Kaczyński kartofel! To jest temat! Trietiakow mówił, że Polski wywiad opanowany jest przez Rosję. Kaczyński to oszołom! To jest temat! CIA nie chce przekazywać Polsce tajnych dokumentów. Kaczyński był pod krzyżem! Polska nie ma żadnej wywiadowczej wiarygodności w oczach sojusznika (śmieszni Ci, którzy nie wiedzą czemu Polacy zawsze będą mieli wizy do USA). Kaczyński, ech! .....Boże co za tępota."

Zagadnieniem wiz do USA zainteresowałam się od czasów Świata wg Garpa, czyli, w moim przypadku, roku 2002. Zapragnęłam pojechać do stanu Maine, potem doszedł jeszcze New Hamsphire oraz absurdalna chęć przejechania się całą autostradą nr 66 - chciałam sobie zwiedzić kraj w poprzek. Oceniam, że potrzebowałabym 2 lata urlopu i worek pieniędzy o najwyższych nominałach.
Myślałam, że kiedyś zniosą wizy. I nie będę musiała w ambasadzie USA udowadniać wiarygodności swoich zachcianek.

Z podróży miałam wrócić z walizkami amerykańskiej bawełny.


18 maja 2016

M. między ludźmi.

Zostały docenione walory mojego dziecka. M. został prawą ręką przywódcy bandy, czyli "mózgowym". Ale że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, dziś musiał się odłączyć i założył swoją bandę, na razie dwuosobową. Stracili świetną bazę (brakowało tam tylko dywanu), przenieśli się w "wysokie trawy". Młody planuje na jutro najlepsze spodnie, bo zielone, bez względu na temperaturę zielony T-shirt oraz barwy ochronne na twarzy. Zaproponowałam farbę olejną, najtrwalsza.
Daję Mu wolną rękę, ale momentami żyłka mi pęka.
Błogosławione matki cierpliwe.

15 maja 2016

wyciskam z charmpacka

Stowarzyszenie Polskiego Patchworku organizuje kółeczkowy konkurs, o którym można przeczytać na stronie Stowarzyszenia (klik). Zgłoszenie już wysłałam. 
Postanowiłam (raczej był to wewnętrzny imperatyw) uszyć jeszcze jedną pracę, z zapasów zalegających w szafie, ale taką, która mi się do czegoś przyda. Nie mogę przecież wszystkiego wieszać u M. w pokoju, istnieje prawdopodobieństwo, że zwichruję Mu młody umysł. A walczymy o normalność.
Wyjęłam charmpack od Okko, dołożyłam brudny piasek ze 100krotek i z dużym udziałem prucia (jeszcze nigdy tyle nie prułam) powstał top. Mam już w głowie i na papierze pikowanie, jest nazwa, całość pokażę za kilka dni. 
Na razie mam tyle:
Jak się łatwo domyślić, z charmpacka zostało mi dużo "odpadów", mam już plan na wykorzystanie, i nie będą to kolejne kółka, te dały mi wystarczająco w kość.

A teraz kompromitujące zdjęcie z pościeli. Tak właśnie chadzam spać. Leżę, zgaszone światło, styki w mózgu się palą, wyskakuję z łóżka, biegnę do pokoju dziecka, zapalam światło, młody się zaczyna kręcić, w całym swym okrucieństwie ignoruję, że go oślepiłam, nurkuję w szafie. VOILA! Wracam do łóżka, rozkładam, układam, składam, uspokojona gaszę światło. 

Na tło kółek zużyłam 36 kwadratów, 6 poszło na boczne paseczki. Zostało mi 35 ćwierćkółek. Nie 36, bo jedna była potrzebna na malutkie kwadraciki w narożnikach.

Publikacja topu na blogu oznacza, że nie zgłaszam tej pracy do konkursu. 


12 maja 2016

z mojego punktu widzenia

Są rzeczy nie do napisania i o nich cicho sza! A to, o czym mogę napisać, walnę zazwyczaj takim skrótem, że pozostawiam Wam domysły, o których nawet nie wiem, że snujecie. Dowiaduję się potem. 
Ostatni wpis zbiegł się (dziad) z rzeczywistością całkiem dla kogoś trudną i zdecydowałam się go usunąć. Nie czas i pora. 
W związku z tym, że (chyba) znowu  zasuwam enigmą, wyznam, całkiem bez związku, że jestem w głębi duszy hipisem.* Już to kiedyś na blogu wyznałam. Wyznaję po raz drugi.
Hair w TVPKultura!

* czy dobre te przecinki?

ps. poważnie snuję rozważania, czy przypadkiem nie jestem również narcyzem
ja ciągle piszę o sobie...

8 maja 2016

Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą - 
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu, 
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą - 
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu. 
Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści - 
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania, 
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania, 
I brzmieniem głosu dodasz znaczenia i treści... 
Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie - 
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu - 
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie 
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha, głosu.



Mistrz Leśmian

3 maja 2016

Jak uszyć tubę na reklamówki

Gdyby ktoś mnie zapytał, za co lubię Ikeę, odpowiedziałabym bez zastanowienia, że za plastikowy gadżet na reklamówki. I tak się złożyło, że nie mam teraz takiej szafki, w której mogłabym go przyczepić. Jakieś dwa lata temu postanowiłam, że uszyję. Szyłam inne rzeczy, a o tubie czasami myślałam. I tak sobie kiełkowała w głowie. Widocznie czas wzrostu był potrzebny, bo uszyłam od ręki, jakbym szyła dziesiąty raz, a nie pierwszy. Chyba dojrzało.

Wisi w kuchni, nie będę już upychać reklamówek pod owocami, ani w chlebaku.
Gdyby ktoś chciał uszyć bez rozmyślania, podaję przepis.
Potrzebujemy:
1. sztywny materiał na tubę
2. materiał na "denka"
3. 2 kawałki gumki
4. jakiś troczek 
5. taśmę malarską.

Szyłam bez mierzenia, rozmiar został wymuszony przez wzór na materiale. Podkleiłam cienką flizeliną i przepikowałam na dwóch warstwach geowłókniny. Można od razu usztywnić czymś mocnym (w Stokolasie są różne rodzaje flizelin), ale kupiłam kiedyś geowłókniny jak na wypadek wojny, więc korzystam z niej i sobie chwalę. Do pikowanych kosmetyczek jest idealna.

Mamy przygotowany materiał główny. Docinamy górę i dół, boki zostawiamy trochę dłuższe, będą nam potrzebne.
Przyszywamy do górnej i dolnej krawędzi po pasie nieusztywnionego niczym materiału.
Pamiętamy, żeby włożyć troczek. Ja nie pamiętałam.
Zszywamy tubę wzdłuż.
Rozkładamy szew, zgniatamy go i zabezpieczamy taśmą malarską. Wygląda jak prowizorka, ale robi dobrze kształtowi tuby i pozwoli reklamówkom płynnie spadać w dół. Z tego powodu był potrzebny większy zapas po bokach.
A tu dowód, że zrobiło dobrze.
Wkładamy nasze denka do środka i stębnujemy krawędzie tuby. Można podarować sobie ten szew, ale nie chciałam, żeby szary materiał wychodził poza krawędzie.
Wyjmujemy szary i zaprasowujemy na dwa razy, szykując w ten sposób tunel na gumkę. Góra i dół identycznie.
Przyszywamy. 
I tu moja uwaga. Od samego początku miałam beżową szpulkę i szary bębenek, bo nie lubię zmieniać nici. Szyjąc po szarym układałam tak, by szara nić była na prawej stronie. 
Jeśli chodzi o rozmiar górnej i dolnej części, celujemy tak, by materiał przynajmniej do siebie dotykał. Jeśli będzie go za mało, reklamówki będą wylatywać, albo dół tuby się zmarszczy. Jeśli będzie go za dużo, będzie zwisał. 
Trzeba żeby było mniej więcej tyle:
Mamy prawie gotowe.
Wciągamy gumki.
Likwidujemy fartuszek, rękawicę kuchenną (skoro nie używamy...) i wieszamy w to miejsce własną wersję gadżetu z Ikei.
Tuba działa. Sprawdziłam.

Pozdrawiam :)

1 maja 2016

Zmiany dowodem rozwoju?

1.
Trzy tygodnie przed terminem skończyłam konkursowy patchwork. Częściej jestem na czas (na razie udaje mi się być w punkt, a nie dwie minuty po, dążę do bycia dwie przed; szczególnie w pracy oczekiwane). 

2.
Zazwyczaj się wysypiam. W porównaniu do zeszłego roku to jak lot na księżyc.

3.
Hartuję ducha. 
O tem potem.

4.
Wypełniłam dziurę po radiu PIN. Niech żyją radia internetowe! (Wiesiu, dziękuję :*)

5.
Zrobiłam lifting bloga. Nie wiem, na jak długo mi wystarczy. Wystarczył jeden sygnał w mózgu, że było ponuro. Nie mówię, że zrobiło się weselej.

6.
W czwartek zrobię "lifting" twarzy. Zleciał mi cień na podłogę, zostały po nim resztki i to przelało czarę zniecierpliwienia. Jakieś trzy lata ganiam pędzlem po łuku brwiowym, próbując złapać odpowiedni kształt. Przyzwyczaiłam się, że nie mam i jest to tak naturalne jak to, że inni mają. Nie sądzę, by odrosły. Przyjmując, że codzienny proces zajmuje mi ok. 4 minuty, a makijaż permanentny wystarczy mi na ok. pięć lat, w czwartek kupię 7300 minut czasu wolnego. 5 dni wolnego. Treściwy urlop można spędzić.

7.
Mam oczekiwania. Jeszcze złudzenia chciałabym mieć, żeby oczekiwania nie były mrzonkami.

8. 
Opanowuję przecinki, czyli nadrabiam zaległości z podstawówki.

9.
Oswoiłam biały kolor.

10.
Przyjęłam do wiadomości samotność.

I jeszcze parę spraw, o których nie ma sensu wspominać (o tych wyżej też nie było sensu), bo przecież i tak nie poczujecie, jak to jest mieć pierwszy raz w życiu sen erotyczny, bo zakładam, że miewacie jakieś regularnie.