w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

28 marca 2015

post sobotnio-rekreacyjny czyli jaki sport uprawiam

Uprawiam codziennie patrzenie na bieżnię.
I czasami pływanie kajakiem.
Kto pływał kajakiem będzie wiedział jak boli górna część ciała od pikowania.
Mój aktualny spływ ;)

27 marca 2015

X muza

Jak przygotowuję się do szycia?
Sprawdzam program tv na filmwebie. Szyję zawsze z filmem/serialem w tle. Ubolewam gdy nie ma nic ciekawego. "Oglądam" wtedy powtórki. 
Na dziś gustomierz (super podpowiadacz) mówi, że koniecznie powinnam zobaczyć na TVP Kultura Harfę birmańską. 85% w moim guście. Podejrzewam, że jest to film, na który trzeba patrzeć.
Przez ostatnie półtora roku intensywnego szycia tylko jeden film oderwał mnie od maszyny. 
Był to wbijający w fotel Festen. Polecam

"przeszukać wioskę, spalić chaty"
tyle zapamiętam z tego serialu
5 krzeseł robi za barierkę
narzuta nie zjeżdża poza stół

25 marca 2015

padam

Napoleonowi wystarczyły 3-4 godziny snu. 
Potrzebuję zdecydowanie więcej. Pewnie z powodu wzrostu.

A teraz żarcik z długą brodą.

dwie diwy mojego dzieciństwa

Trzeba się wyspać.
Od jutra urlop na szycie. Nie mylić z "na żądanie".

23 marca 2015

Seksmisja

Czasami zaglądam do szkolnych książek. Czasami jeszcze się dziwię. Pierwsza klasa, a w programie układ słoneczny. W ramach utrwalenia materiału wykreślanka zdań typu prawda - fałsz. Dobrze wykreślona daje hasło Kopernik. Odruchowo mamroczę "Kopernik była kobietą". M. robi oczy jak pięć złotych i rechocze.

21 marca 2015

Mój Bolesławiec

- Co mama robi?
- Babciu, mama szyje talerze z Bolesławca.
M. zeznał, że babcia parsknęła.
Po godzinie załapałam dowcip. Późno.

Prawda jest taka, że jak wszyję te talerze, czyli za kolejne 9 godzin, bo tyle zajmuje jedno kółko, będę miała 5 gotowych topów, żadnej zrobionej kanapki, a o innych posiłkach to nawet nie wspomnę.


15 marca 2015

Gęsi po raz milion pierwszy

Flying geese jest pierwszym patchworkowym blokiem, z jakim się zetknęłam. To jak przeznaczenie. Mus było uszyć. Pierwsze próby odbyły się podczas szycia świątecznego bieżnika (nie pokazywałam). Wnioski z szycia (i prasowania) wyciągnęłam. Tym razem wyszło trochę lepiej. Za trzecim razem będzie idealnie. Ale szczerze powiem, nie wiem, czy uszyję gęsi nr 3. Ileż można?

Cały projekt dostał przyspieszenia dzięki Małgosi M. (same M. w moim życiu :) ). Małgosia przejrzała mnie na wylot, poznała moją słabość i podzieliła się swoimi cudownymi zapasami. 
Chyba kwiatków nie lubi. Jak można takie skarby oddać? 


1 marca 2015

dzień bibliotekarza

Trzeba jakoś uczcić. Nie pamiętam, co prawda, kiedy byłam ostatni raz w bibliotece, ale bibliotekarze w moim życiu odegrali ważną rolę. Szczególnie w szkole podstawowej. Na specjalnych prawach wchodziłam między regały.
Książki ostatnio robiły jako obciążniki przy klejeniu kanapy. Pomyślałam, że tą samą metodę zastosuję przy robieniu kanapki. Ciężkie encyklopedie będą zapobiegać przesuwaniu się materiału. Na upartego posłużą mi zamiast zydelka. Przycupnę, zaagrafkuję. Obwoluta jest z poślizgiem, zrobię obrót bez wstawania (choć może być to trochę kłopotliwe) i zepnę kanapkę w innym miejscu.
Do kanapki jeszcze daleko.
Częściowo zszyte 2/3 topu.
Idzie powoli.



Mała poprawka; dziś jest dzień przytulania bibliotekarza.
Nie znam żadnego, który by się nadał.