w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

25 lutego 2015

post dla M.(arysi)

Nie martw się.
Kontroluję się.
I doprawdy nie wiem, jakim cudem drugi post tego samego dnia.
I nie poszłam spać, choć miałam.
I sobie jeszcze szyję, choć już nie miałam.
I jestem w trzech miejscach na raz (w tym na fejsie, choć też już nie miałam).


ps. I love you, too

pocztówka z Pierwszej Miłości


użyte ściegi: 1, 2, 4, 8, 12, 13


Wioletta zarządziła kreatywną zabawę. Dopóki siedziałam przy Horizonie, nic do głowy mi nie przychodziło. 250 ściegów rozleniwia; są oczywiste. Siadłam do Elny i przed sprzątnięciem pokanapowych ścinek machnęłam pocztówkę.
Jeszcze bym chciała uszyć drzewko bonsai, ale nie uszyję. Mam szlaban. Od poniedziałku szyję UFO-ka, tylko UFO-ka, aż do skończenia UFO-ka. I milczę. Czy jak napiszę, że milczę, to jeszcze milczę, czy już nie?


Jutro mała dyspensa; spotkanie mafii Lub.Patchwork.pl. Poszyjemy i nagadamy się.

22 lutego 2015

Synku, będę zawsze z Tobą spała

I babcia, i dziadek, i ciocia, i paru obcych. A jak będziesz dłuższy od łóżka, krzesło Ci dostawię.

Potrzebne do zrobienia nowej tapicerki:
- upatrzony materiał,
- klej wikol,
- pistolet do zszywek,
- zszywki :p,
- czas.
O chęciach nie warto wspominać, bo to podstawa.

Przed szyciem:
- warto sprawdzić, czy maszyna "da radę",
- warto sprawdzić konstrukcję mebla,
- warto przygotować dziecko (niektóre nie cierpią rozstań z przedmiotami),
- warto zorganizować pomocnika.

Moja nowa tapicerka w kilku miejscach musiała być przymocowana na stałe. Resztę uszyłam tak, aby można było ewentualnie kilka śrubek odkręcić, zdjąć pokrycie i wyprać. Niekoniecznie w pralce. Mogłaby nie przeżyć.

Wklejam zdjęcia, bo gadać to ja mogę długo.




 Kilka detali:




ręce pomocnika



najlepsze niewidoczne dla oczu 
Kilka poszyciowych wniosków:
- kocham Elnę 340, dała radę, śmiga po jeansie, aż serce rośnie,
- nie kupię Toyoty Jeans (maszyna do szycia) choć błąka mi ta myśl po głowie,
- lekko elastyczny materiał wybacza niedoskonałości, ale wymaga szpilkowania,
- uwielbiam szyć jeans, ale to akurat wiedziałam już wcześniej.

ps.
Górna kieszeń bocznego panelu pochodzi z moich ciążowych ogrodniczek.



21 lutego 2015

odwyk

Różne są punkty krytyczne.
Kto sięgnął dna, zna definicję dna.
Każdy ma swoją.
Idę na odwyk.







wpływ facebooka na pierogi z kapustą

A tak poważnie, obejrzałam wczoraj Pod Mocnym Aniołem.
Trzepnął.

20 lutego 2015

ciśnienie

W czasie szycia długoterminowego, gdy końca nie widać, pojawia się przymus i muszę uszyć coś na już, na szybko, na teraz. Aż mnie nosi. Nie mogę znaleźć sobie miejsca. Natrętna myśl, która przyszła do głowy, każe rzucić wszystko (dosłownie) i zszyć coś małego.
Rok temu naszatkowałam kwadratów, trochę mi zostało, więc zszyłam. Powstały podkładki dla rodziców. Może nie schowają do szafy. Przekonywałam, że jak się kawa rozleje, nie będzie jej widać.

spód
Przy okazji opanowałam znak wodny.
Jeszcze nie wiem po co.

16 lutego 2015

ks. Jan Twardowski

Tytułowy ksiądz ma związek z szyciem taki, że naprowadziła mnie na Niego niechcący Ewa w komentarzu do poprzedniego wpisu.
Na Jego twórczość natknęłam się w roku 1991 i został już ze mną. 
Niektórzy zostają.

"- Proszę księdza - opowiadała mi znajoma - mój dziadek połknął szklane oko. Poprosiłam mojego sąsiada, żeby mu zrobił lewatywę. Już się przygotował do zabiegu, nagle popatrzył na rozebranego dziadka, przeżegnał się i powiedział:
- Boże, ona patrzy!"

Ks. Jan Twardowski, Niecodziennik



Nie wszystko jest takie, jakie być się wydaje.
Czasami wystarczy zaordynować "lewatywę" i świat zaczyna wyglądać inaczej.


14 lutego 2015

zwrot akcji

Jeśli jest skutek, jest też przyczyna.
Zawsze. Czasami tylko nie mamy możliwości tego dostrzec.
Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy. Dziś rano miałam przemierzać Polskę wszerz (wyjazd ustawiony od dwóch miesięcy). A po kilku dniach przebyć równie długą drogę powrotną. Zaplanowałam, że zabiorę ze sobą druty i trzeci raz zrobię tę "samą" czapkę (robię, noszę, pruję, robię, noszę, pruję...). Maszyny i szmatek nie chciałam dźwigać.
Wieczorem, załamana perspektywą pakowania, "doprowadziłam" ;) do tego, że nigdzie dziś nie pojechaliśmy. Poza tym drzewo jest już w lesie. Skoro dziadki są u wnuczka, nie ma sensu wieźć wnuczka do dziadków. 
Dostałam zielone światło na codzienne trzygodzinne szycie. UFO-k poszedł w kąt, rzuciłam się na cięcie jeansów. Tapczan M. będzie miał nowe wdzianko. Dziecko ma odczuć, że matka poświęca Mu czas w ferie.
Bolą mnie ręce od cięcia.
Gdybym wyjechała, nie bolałyby.

7 lutego 2015

powoli dobijam do brzegu

W sierpniu wyczyściłam ścianę w pokoju M. Wisiało tam ze 30 obrazków różnego pochodzenia. Część schowałam do szuflady (hafty), część wyrzuciłam, część rozmontowałam, żeby pozyskać ramki.
Nie udało mi się  uszyć tego, co chciałam. Miały być labirynty, ale to wcale nie jest taka prosta sprawa wypikować z wolnej ręki zgrabny labirynt, który nie jest plątaniną ślepych uliczek. Potrzebuję poćwiczyć na kartce. Prawdopodobnie pikować trzeba będzie po liniach na papierze. Labirynt odkładam na potem.
Tymczasem udało się tylko tyle:

Dokończyłam igielniki. Skorzystałam z tego tutoriala. Dostosowałam wzór do swoich domowych zasobów. Albo inaczej; to moje materiały i biedniutka pasmanteria zdeterminowały sposób szycia. 



ulubiony :)
"Skład" etui: 
- ocieplina (bawełniany Jan Niezbędny) w rozmiarze 5x7 cali
- wierzch (szyty metodą "as you go") i środek igielnika w rozmiarze 5.5x7,5 cala
- bladoróżowa szmatka kuchenna docięta na oko
- lamówka bawełniana ze skosu w roli troczków, złożona na pół i "przejechana" jakimś tam ściegiem.

Etap pakowania. Rozmiary jak na zamówienie.

A teraz czas sprzątnąć narzędzia, ścinki, materiały, ostatni raz pomacać prezenty od Mani i skutecznie wrócić do UFO-ka. 

2 lutego 2015

Patchwork i gadżety

Mama pyta "a co to jest?" i wyciąga z szuflady stoliczka "coś".
Zaciekawiony ojciec zerka znad krzyżówki.
Odpowiadam zgodnie z prawdą, że to żelazko do patchworku.

Miny mają takie, że rechoczemy przez dobrą minutę.