w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

8 grudnia 2015

raz jeszcze o kolorach

Pierwszy wpis na temat kolorów można znaleźć pod Różem majtkowym czyli tutaj.
Z racji siedzenia w patchworku baczniej zwracam uwagę na barwy, próbuję intuicyjny wybór przełożyć na przewidywalny schemat. I chyba znalazłam klucz. Jestem bardzo ciekawa, czy u Was też się to sprawdza. 

Kilkanaście lat temu mama koleżanki złapała moją twarz, obejrzała dokładnie i zawyrokowała, że powinnam srebro zamienić na złoto, bo nie wyglądam źle, ale będzie dużo lepiej. Rzuciła przy tym porą roku, prawdopodobnie latem, a ja zapamiętałam tylko, że ma być złoto i za jakiś czas faktycznie zmieniłam biżuterię. Ale nie każde złoto wygląda na mnie dobrze i nie w każdym srebrze wyglądam źle. 
Ostatnio Ania P., przy okazji stałych fejsbookowych dywagacji nt. szmatek, powiedziała, że Ona mnie widzi w ostrych, żywych barwach. Przytaknęła Jej Gosia M. (Tak, tak, dziewczyny, o Was mówię.). No, ja się w niczym żywym nie widzę. Nawet czarny, który kiedyś wydawał mi się kolorem słusznym, zaczął mnie lekko irytować i bezwiednie zaczęłam robić uniki. Ale jakby ten czarny sprać, nie pogardziłabym. Generalnie wszytko mogłoby być sprane i nieokreślone. I zdecydowanie nie białe, w czystym białym wyglądam  f a t a l n i e, gorzej bym tylko wyglądała w neonach.

W wyniku eksploracji 12 typów kolorystycznych (polecam!) doszłam do tego, że jestem zgaszonym latem, a kolory, które w ciemno brałabym z półek sklepowych, to wypisz wymaluj kolory odpowiednie dla "zgaszonego lata". I tak się składa, że najchętniej bym z nich szyła. I mój dom jest chyba taki. 

Ciekawa jestem, czy "macie" podobnie. Z pobieżnej analizy wydaje mi się, że tak.


A to moje kolory. 
Szmatki przybywajcie!
Barwy urody: Typy lata - zgaszone (łagodne) lato:
zdjęcie pochodzi z bloga barwyurody.blogspot.com

29 komentarzy:

  1. Poczytałam, wgryzę się w temat i odpowiem. Na chwilę obecną tyle wiem o kolorach, że mam z nimi (doborem) duży problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja co do ciuchów zawsze lubiłam zgaszone kolory, sprany jeans, indygo, czernie, szarości, burości (no dobra jakiś ostry detal czasem tak, szal jaki czy coś). Ale co do patchworku to sama wiesz w s z y s t k o, nie ma koloru, którego nie lubię, nie ma koloru, który do czegoś nie pasuje. Uwielbiam tę grę.

    A typem jestem jakimś późnym latem, albo wczesną jesienią, niektórzy mówią, że zimą, bo wbrew jasnej karnacji opalam się na ładny brąz. Licho wie i już nie analizuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renia, ja Cię w czarnym nie widzę. Tzn. widzę, ale myślę, że do Twojej urody czarny jest przytłaczający. Burości i sprane - tak, ale piszę to całkiem po omacku, więc wiadomo ;).

      Usuń
  3. Trochę moje, trochę od nich uciekam w stronę żywszych. Określam siebie jako wesołe chłodne lato ale w podskokach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolory to cudowny temat, tylko bardzo trudny jednocześnie.
    Bardzo niechętnie odnoszę się do wszystkich teorii kolorystycznych (w sensie doboru) i zawsze zachecam do zgłębiania zagadnienia empirycznie. trzeba się bawić kolorami, poznawać je, przyglądać się, zastanawiać co lubimy i dlaczego. Kolory mają różne odcienie i różne stopnie nasycenia, więc jak się dobrze postarać to da się zharmonizować najdziksze zestawienia manipulując wyłącznie odcieniami i nasyceniem. I odwrotnie - pozornie pasujące można zestawić ze sobą katastrofalnie. To a propos szycia.
    Bo w noszeniu dochodzi jeszcze koloryt skóry, włosów, oczu wchodzący w interakcje z kolorami ubranek.
    No i nic nie jest na stałe - to układ dynamiczny, stale się zmienia.

    Temat rzeka to się i rozpisałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
      Jak mam wybór, szyję tylko z tego, co lubię i pasuje mi do "projektu", mam wewn. opór przed innymi kolorami, bo "nie moje".

      Usuń
  5. Wciąż uczę się kolorów i na razie nauczyłam się (przekonałam?), że kolory, które lubię i kolory, w których dobrze wyglądam to nie to samo... Moja szafa nie ma się nijak do mojej półki z tkaninami. Od pewnego czasu nie używam pojęć "moje kolory"/"nie moje kolory". Może to kwestia wieku i większej otwartości na zmiany? Analiza kolorystyczna ciuchowa mówi, że jestem zimą, btw :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu, Ty mi pasujesz do kolorów z Twojej nowej żony i bardziej pod wiosnę, a nie pod zimę. Nie wyobrażam sobie Ciebie w ostrej czerwieni.

      Usuń
  6. test Luschera cały oparty jest na doborze kolorów - kolejność odzwierciedla dość trwały stan emocjonalny ob. Znamy wpływ kolorów na ciśnienie, symbolika kolorów jest bardzo bogata. Na sobie lubię wszystkie kolory pod warunkiem, że są czarne. W doborze kieruje się raczej intuicją i zdecydowanie wolę kolory zimne. Tym niemniej mieszkanie mam w bardzo żywych ciepłych kolorkach. A ostatnio szaleję za szarym i zaczynam zerkać na wściekłe turkusy, zielenie i żółcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, a szyć z jakich lubisz?

      Usuń
  7. U mnie ta reguła się nie sprawdza raczej, bo noszę szarości, a w patchworku uwielbiam eksplozję kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje kolory z patchworków bardzo mi pasują do Twojej urody.

      Usuń
  8. :) Podobnie jak u Julianny - kolory z szafy nie odzwierciedlają tych z półki z tkaninami. Dla mnie szycie to właśnie taki skok w bok od monochromatycznej rzeczywistości. W patchworku nie ma złych kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm, w takim razie zgaszona zima pozdrawia zgaszone lato ;)
    A o czwartym czopku słyszałaś?
    Dla mnie kolory to temat niebywały, a pogłębił się od kiedy zajęłam się patchworkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczytałam o czopku, taki mi nie grozi ;)

      Usuń
  10. Uwielbiam kolory jesieni w patchworku, chociaż często szyję z chłodniejszych kolorów, natomiast ubrania mam zdecydowanie w chłodnych kolorach. Bardzo lubię Twoje zestawienia kolorystyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje ulubione to kolory jesieni i tylko takie długo nosiłam( choć miałam też "czarną " fazę :D ), ale patchworki szyję właściwie różne.Nigdy nie lubiłam niebieskiego , a wyszły dwie naprawdę piękne narzuty ( jedna nie skończona , więc nie pokazywałam) Bardzo lubię ostre kolory Kaffe Fassetta , ale jakoś nie wyobrażam sobie ,że mogłabym z jego tkanin coś interesującego uszyć( no może z wyjątkiem Woven Stripes)
    Fajny wpis Jo . Musiałam się zastanowić .. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a chodziłabyś w Fassecie?

      polecam się :D

      Usuń
  12. Choć uwielbiam kolory jesieni, to podobają mi się właśnie kolory zgaszone, takie jak by przydymione.Najbardziej te kolory oddają kwiaty cynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cynie kojarzę w intensywnych barwach, ale pewnie znam tylko te z babcinego ogródka

      Usuń
  13. A ja jestem promenaden miszung ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy temat, Jo... Kolo 25 nosiłam zgaszone kolory jesieni (brązy, beże, śliwki - czarny i szary nie!) Jak skończyłam 40, pokochałam miętową zieleń i lawendę (np. strój narciarski!?) Po 50 najbardziej lubię czarny i szary z elementami ostrej czerwieni. A w życiu okazało się, ze nie mogę żyć z żółtym (żadne ciuchy, ściany, serwety). Ale zolte tkaniny mam, za to bardzo mało niebieskiego i tylko trochę zielonego. 4 pory roku??? Duza buzka dla ciebie i dla dam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wymacam Cię na żywo i zweryfikuję, widzę Cię w chłodnych, czystych

      Usuń
    2. Juz niedlugo! <3 <3 <3

      Usuń