w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

26 grudnia 2014

świąteczne wspomnienia

I jak nie kochać tej piosenki...
Przeniosła mnie w oka mgnieniu do roku 2004, może 5, małego mieszkania w wielkim mieście, wczesnych pobudek i codziennego odcinka The Love Boat, który startował w TVP o 5.55. Nigdy nie wstawałam do pracy chętniej.
Mario Biondi idealnie by tam pasował.

23 grudnia 2014

Jak zostałam hipisem i poznałam Joe Cockera

Pozytywny ogólny obraz mam w głowie. Szczegółów żadnych. Wiem, że nie spóźniałam się na początek i oglądałam do końca napisów (jak zawsze zresztą). I chyba jakiś długoterminowy powtórkowy maraton muszę zrobić, bo tam jest świetna muzyka. Trafiłam dziś na "mojego" Franka (Sinatrę).

Cudowne lata


Joe Cocker (20.05.1944-22.12.2014)

20 grudnia 2014

- Mamo, dlaczego twój blog jest taki smutny? Zmień kolor.
Wymienił wszystkie barwy podstawowe.
Nic na to nie poradzę. Od zawsze lubiłam rozmyte. To chyba stan umysłu.

Z kolorami idą w parach dźwięki.
Zastygamy.
M. się tuli i przestaje protestować.


7 grudnia 2014

Around the World Blog Hop

Zostałam zaproszona do wzięcia udziału w międzynarodowej zabawie Around the World Blog Hop. I miło jest mi podwójnie, ponieważ poprosiły mnie o napisanie kilku słów o sobie, niedawno poznane w sieci, Asia i Monika.

Szyję sobie, "a dusza ma śpiewa, na myśl o wieczorze nie mogę usiedzieć". Przykleiło się do mnie i jest pieśnią przewodnią mojego oczekiwania na wieczorne szycie. A czekam od rana. Z tego powodu przyjaciółka kilka razy wyartykułowała troskę. A ja się zastanawiam, kiedy minie ten stan. Przeżyłam już okresy intensywnego robótkowania, ale żaden nie był tak długi, regularny i bez perspektywy końca.
Mój pierwszy kontakt z patchworkiem to początek lat 90-tych. Pokłosie, podejrzewam, "Przystanku Alaska" i wszelkiej maści filmów amerykańskich.
Na pierwszym patchworku poległam. Pocięłam na kwadraty trzy pary sztruksowych spodni. Chciałam uszyć poszewkę na poduszkę. Zakończyłam prace na zszytych pasach. I dalej się nie udało. Nie było internetu, nie poradziłam sobie z gniazdowaniem szwów, nie wiedziałam, że żelazko może być sprzymierzeńcem w szyciu.
Powrót do patchworku nastąpił rok temu, po kupieniu nowej maszyny. Machina ruszyła. 

Nad czym teraz pracuję?
Zszywam top dużej narzuty (prezent dla koleżanki). Niestety nastąpił przestój w pracach.

Kończę szycie dwóch podkładek. Wyślę do rodziców jako świąteczny prezent.
w komplecie bieżnik

Zszywam miniquilt, podkładkę pod radioodbiornik do pokoju syna.

Chcę przed świętami (tego roku) uszyć obrus dla siebie. Materiały leżą gotowe od dwóch tygodni.
nieodwołalnie choinka w kwiatki

Szykuję się do szycia bloku Where do you come from?
Czy coś się Wam nasuwa?

Dojrzewam do uszycia miniquiltu na konkurs. Materiał kupiony.
Całkiem prawdopodobne, że nie podołam.
Czym moje prace różnią się od innych quilterek?
Tylko tym, że ja je uszyłam, a nie inne quilterki. Nie porównuję prac. Ani do swoich, ani między obcymi. Każdy twór traktuję indywidualnie. Gdy będziemy wspólnie szyć quilt FW, z przyjemnością popatrzę na wybory dziewczyn w zakresie materiałów.

Dlaczego tworzę to, co tworzę?
Nie mogę się oprzeć. To chyba nałóg. A ja z nim nie walczę.
Nie czuję, że tworzę. Ja po prostu szyję.

Jak przebiega mój proces twórczy?
Dróg jest kilka:
- wpada mi w oko wzór i muszę go uszyć; tak było z plusami 
- wpada mi w oko wzór, ale na etapie szycia zmieniam koncepcję; to miały być bloki crazy, ale wyszły crazy log cabin w połączeniu z blokami kwadrat w kwadracie
 - rzuca ktoś hasło np. choinka i mózg mój automatycznie odpala tryb kombinowania, zastanawiam się, jak "coś" uszyć w połączeniu z blokiem, który chcę wypróbować; w ten sposób doszłam do swojego świątecznego obrusu - będzie choinka z lecących gęsi (jeśli szybko zacznę szyć)
- widzę materiały i zakochuję się (na razie tylko raz), kupuję, leżą w pudle pod łóżkiem przez 11 miesięcy i czekają na zszycie (plan od stycznia niezmieniony - narzuta z bloków disappearing 9 patch).


Publicznie dziękuję za zaproszenie do super zabawy. 
A za tydzień, mam nadzieję, opowiedzą o sobie:
- Bezdomna Wioletta z Szafy. Z Jej tutków nauczyłam się pikować. I przyszywać lamówkę.
- Renata Ślusarska-Szczepanik. W Jej wykonaniu nawet żółty mi się podoba. W 2005 roku w poszukiwaniu bawełny trafiłam do Jej zakątka, ale nie widziałam, że Ona to Ona, a ja to ja.
- autorka bloga http://patchworm.grzywna.eu/. Mam nadzieję, że jakimś cudem zaproszenie do Niej dotrze. Z Jej bloga są wspaniałe niteczki na cały świat. I ja z nich korzystałam.

No to, hop!




6 grudnia 2014

Czas

Czas płata mi figle. Mogę mieć cały dzień wolny, wyznaczony odbiór tortu na godzinę 15 (tak, jak dziś) i spóźnię się. Adrenalina podskakuje, zwiększam obroty i jestem zdziwiona, że znowu to samo. Zastanawiam się, w którym momencie przesadziłam z inną działalnością, kiedy powinnam przestać tamto robić. Czekałam kiedyś w nocy kilka godzin na pociąg. Środek Polski, środek nocy, do domu daleko. I go przegapiłam. Nie wyszłam w odpowiednim czasie z poczekalni.

Dziś skończyłam szyć przed dwudziestą drugą. Wygląda na to, że mam wolną niedzielę. Jestem zaskoczona. Nie ma noża na gardle, torba gotowa, a ja spokojna. 
przód
tył  i kawałek wnętrza
zmieści się wszystko ;)

"zawijas" na uchwyt

Jutro upływa termin nadsyłania zdjęć (konkurs w Eti).