w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

20 września 2014

M.

Wracam z osiedlowego sklepu. M. jest nazywany "ten mały chłopiec, co chodzi sam po zakupy". No chodzi. Nie wyręcza mnie. Sporadycznie zjem jedną z bułek, które codziennie kupuje ok. godz. 06.10. Jakiś starszy pan chciał pożałować dziecko, kto wie - może się zaprzyjaźnić... (tak, wiem, mam schizę, każde wyjście M. okupione jest jakimś tam lękiem, pochodzącym z różnych niewyimaginowanych zagrożeń), na co M. głośno odpowiedział "nie jestem biedny, ani mały, ja chcę chodzić po zakupy". Podobno wszyscy byli zaskoczeni.

Pękam z dumy.

14 września 2014

Tydzień Szycia Dzieciom


I finał, co przyjęłam z ulgą. Jedną z zasad TSD było codzienne godzinne szycie. W połowie tygodnia dopadł mnie mały kryzys; 4 dni z rzędu robić to samo, prawie jak kara. Miałam więcej prucia niż szycia, wykorzystałam tylko to, co było w domu. Pod nożyce poszły elastyczne jeansy, które nie przydałyby się do tapicerki M., granatowe spodnie dresowe, kawałek oliwkowej koszulki i czerwony materiał z zapasów. Dzięki Paulinie i Jej akcji uszyłam fartuszek i bluzę.
W ramach relaksu powstał jeszcze woreczek na wf. Szycie jego jak fraszka zakończona puentą: "w zbyt mały otwór i ryż nie wejdzie".

Fartuszek uszyłam z sukienki. Góra fartuszka to odwrócona 180 stopni połówka przodu sukienki, a dół to z kolei plecy sukienki; też obrócone.

Zostawiłam oryginalne zapięcie. Jest szansa, że fartuszek wystarczy na kilka lat, pod warunkiem, że mama kucharki dopuści dziecko do "gotowania".

A teraz gwóźdź programu. Wciąż się dziwię, że mi się udało. Wiem, co spieprzyłam, ale nie powiem. Podobno Polacy narzekają. Ja nie zamierzam. Jestem supermegahiperzadowolona. 
Oto Fredek (wariacja nt. Wacka):

oczy z podwójnych guzików
wąsik
pod jeansem widać oliwkowy T-shirt
A tu całość:

Na koniec Paula zaskoczyła i kto wie, może będzie z czego szyć w następnym TSD...












A jak nie będzie, to coś się znowu potnie.

7 września 2014

Patchworkowy oszukaniec

Trawestując Kazika: gdy nie ma dzieci w domu, to jest dzień piżamowca, wyjadanie resztek z lodówki i szycie. Kończę jedno, by móc zacząć następne. Staczam małą walkę nad zachowaniem kolejności. Oczy mi się śmieją do adoptowanych w styczniu dzieci z Ameryki (materiały z kolekcji "Eclectic Elements" Tima Holtza), ale muszą jeszcze poczekać, jeszcze nie teraz. Najpierw TSD (tydzień szycia dzieciom - inicjatywa fejsbukowej koleżanki), potem obiecana narzuta, następnie nowa tapicerka na tapczan M. i dopiero potem debaty jak uciąć, żeby nie zmarnować, jak połączyć, żeby wzór cieszył oko przynajmniej przez 20 lat.
Według zaplanowanej kolejności, wczoraj był oszukaniec. Kupiłam na allegro uszkodzoną nową kołdrę, licząc, że wykorzystam materiał na quilty. Niestety, bawełna o takim splocie odpada. Postanowiłam zrobić narzutę bez cięć, wykorzystując materiał w całości. W wielkim skrócie prace wyglądały tak: rozprułam, zszyłam omijając dziurę, zrobiłam lamówkę, połączyłam dwie części (góra i spód), przepikowałam, doszyłam lamówkę i wsio.

pikowanie po liniach między kwadratami, przygotowana lamówka
spód - ciężka, gruba flanela bawełniana
przyszyta lamówka

narzuta, materiał, z którego powstała lamówka i mój szyciowy niezbędnik
205 cm x 238 cm, ... kg (będzie edit, padły mi baterie)

6 września 2014

Gdyby Fredek żył, miałby wczoraj urodziny.
Czy gdyby żył, mój fryzjer zapytałby, co to za karaibskie rytmy (!!!) wychodzą z mojego telefonu?

Queen nieznany, z wczoraj:


5 września 2014



Kwestię miłości do grobowej deski mamy już za sobą. Wymieniałam (część) amantów z imienia. Zapytałam M. po kilku dniach, dlaczego chciał wiedzieć. Odpowiedział: "ja o TO nie pytałem, jak zwykle mamo powiedziałaś mi od czapki".
Rodzice słuchajcie dzieci.


ps.
- mamo, gdzie jest grób Miecia?
- ?! chyba w Warszawie
- pojedziemy tam?
- na grób?
- tak

moja zaduma...
- nooo, możemy pojechać
- huuraaa!

4 września 2014

Po trzech latach poszukiwań wreszcie jest u mnie. Komuś zbrzydła i wystawił na aukcję. Mam brakującą Pinacoladę vol. 5 i to jest najdroższy dwupak, jaki kupiłam. M., zainfekowany radiem pin już w brzuchu, cieszy się razem ze mną i nuci tango Jerzego Petersburskiego. Na Spalonych słońcem jest za młody, ale kiedyś...







3 września 2014

Nieuniknione stało się faktem. Chodzimy w kierunku przeciwnym niż w czerwcu. M. bezwiednie wsuwa swoją dłoń w moją. Jeszcze wsuwa. Rejestruję ten ruch i za każdym razem zastanawiam się, jak długo... Wszystko kiedyś się kończy. Już mi żal.
A potem wchodzimy do dżungli. Jazgot zielonych mundurków i dźwięk dzwonka świdrujący mózg.

1 września 2014

Pierwsze rozpoczęcie roku szkolnego. Mnie boli brzuch. Nienadaremnie. Pani dyrektor zwraca się do ucznia "przyszłeś".
Później uroczystości rocznicowe pod pomnikiem. Około 100 osób ze ścisłej organizacji. Niezrzeszonych ok. 15 (w tym my). 4 kombatantów w takim stanie, że M. pyta wyprzedzająco, czy płaczę.
Niepokój.
Niepokój.
Niepokój.
Zmuszam się do prucia kołdry.
Może to wczorajsze węgierki leżą mi na żołądku?